wtorek, 21 kwietnia 2015

"Dobry klimat dla rodziny".


   Dzisiaj będzie mało pisania. Będzie za to ilustracja. W początkowym założeniu ilustracja miała być kpiarska. Wyszło inaczej - smutno i gorzko. Trudno traktować zaprezentowane zestawienie jako manipulację. Można je z łatwością poprzeć danymi statystycznymi. 
   Wymarzone dla wielu "Wyspy". Nie trzeba się orientować w szczegółach, żeby wiedzieć, że to przecież tam rozwijają się polskie rodziny. Tam mają klimat do życia. W Wielkiej Brytanii, Irlandii, Niemczech. Nie w Polsce, której jedynym pomysłem na katastrofę demograficzną jest sprowadzenie imigrantów a receptą na zapaść systemu ubezpieczeń społecznych - podwyższenie wieku emerytalnego. Nie w Polsce, w której kwota wolna od podatku nie chroni nawet osoby zarabiającej pensję minimalną. Nie w Polsce, która głosami posłów PO głosowała za podwyższeniem podatku VAT na artykuły i ubranka dziecięce do 23% a bajdurzący dziś o klimacie dla rodziny Komorowski, wtedy posłusznie tę zmianę przyklepał.
   Musi do nas w końcu dotrzeć, kto przez 8 lat doprowadził nad przepaść polskie rodziny. Nie da się inaczej. Nie wierzę, że Polacy są takimi idiotami, za jakich uważają ich ci, którzy mają czelność wmawiać nam podobnego rodzaju brednie, tworzone wyłącznie na użytek kampanii. 

O zgodzie też zapomnijcie. O bezpieczeństwie również. 

To się nie ma prawa udać. 

Nie z tymi ludźmi.


piątek, 17 kwietnia 2015

"Teatr Komorowskiego", czyli co nam umknęło w kurzej aferze.

Wczorajsze spotkanie z Bronisławem Komorowskim w Lublinie zapamiętamy z pewnością na długo. Prezydent zdecydowanie nie był w formie. Wyraźna niedyspozycja, nieskładne wypowiedzi, uporczywe powtarzanie mało istotnej uwagi o "specjaliście od kur" a także inne, nonszalancko wygłaszane uwagi do zgromadzonego tłumu oznaczają tylko jedno - prezydent stracił kontrolę nie tylko nad swoją kampanią ale również nad samym sobą. To może bez problemu obejrzeć każdy.
Co było powodem takiego zachowania, nie mnie rozstrzygać. Ale dwuminutowy filmik z tego spotkania więcej mówi o rzeczywistych intencjach prezydenta niż niejedna charakterystyka jego kampanii. Dlaczego? W całym zamieszaniu komentatorom umknęła niezmiernie interesująca wypowiedź. Bronisław Komorowski oznajmił bowiem:

"Chciałbym podziękować tym wszystkim, którzy stanowią świetną ilustrację, którzy grają, którzy grają w moim teatrze rolę ilustracji tego, co może się w Polsce zdarzyć, jeśli oni by wygrali".

Wyżej wymieniony fragment wypowiedzi można znaleźć w pełnej wersji nagrania. Nie ma go w dwuminutowym skróconym klipie. Opisuje ona specyficzny mechanizm charakteryzujący wszystkie wystąpienia wyborcze prezydenta. Jedno, dosłownie jedno zdanie wystarcza aby określić, kto jest kim i jaką pełni funkcję w prezydenckiej układance.

Bo zastanówmy się przez moment -  jeśli prezydent wyraża zadowolenie z faktu, że ludzie go wygwizdują, przekrzykują i obrażają, powinna nam się zapalić ostrzegawcza lampka. Trzeba nielichych specjalistów od odwracania kota ogonem, aby twierdzić, że Komorowski jakiego oglądaliśmy w Lublinie, pragnie zgody i porozumienia między podziałami. Jeśli wystąpienia publiczne określa jako "swój teatr", oznacza to, że potrzebuje protestujących działaczy (głównie KORWIN-a i Ruchu Narodowego) w konkretnym celu. Cel jest banalnie prosty. Oni mają uosabiać Polskę Radykalną - dokładnie taką, jaką Komorowski wraz ze swoim zapleczem wykreowali do politycznych potrzeb, on sam zaś ma reprezentować Polskę Racjonalną i zgodną.

Wprawdzie lubelski spektakl "z przyczyn niezależnych" wymknął się spod kontroli, niemniej prezydent w przypływie szczerości zdemaskował swój plan. Czy członkowie KORWIN-a i Ruchu Narodowego biorą w udział w takiej ustawce świadomie czy nie, jest kwestią drugorzędną. Istotne jest to, że stanowią oni wygodne narzędzie kreacji podziału na "naszych" i "onych".

Co ciekawe, to nie zwolennicy Dudy grają w teatrze Komorowskiego rolę radykałów. To nie elektorat "pisowski", "oszołomski", czy "moherowy" bierze udział w przedstawieniu reżyserowanym przez Komorowskiego, choć oczywiście on sam będzie robił wszystko, żeby taką łatę przypiąć. To "inni szatani są tam czynni". Warto zwrócić uwagę na to, kto, komu i w jakim celu dostarcza mu tego rodzaju paliwa.



Wersja skrócona: https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=ZSfWOxA65Pg

Wersja dłuższa (fragment o teatrze 3min 01s): https://www.youtube.com/watch?v=BeC2Vc6Gz5I

wtorek, 14 kwietnia 2015

"Źródło" problemów.

   Wystosowałem do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych zapytanie w trybie dostępu do informacji publicznej w kwestii funkcjonowania centralnego systemu "ŹRÓDŁO".
     Wczoraj za pośrednictwem twitterowego konta MSW poinformowano mnie zdawkowo (zabezpieczając się opinią Centralnego Ośrodka Informatyki), że aplikacja Źródło działa bez zarzutu. Przeczą temu informacje pochodzące od samorządowców korzystających z systemu, którzy nieustannie donoszą o problemach związanych z korzystaniem ze Źródła. Czy to oznacza, że MSW wie lepiej niż samorządowcy, co u tych drugich działa a co nie? Ustawowy czas na odpowiedź upływa 28.04.2015 r.

Treść zapytania umieszczam poniżej:

Na podstawie artykułu 61 Konstytucji RP oraz art.  2  ust.  1  Ustawy  z  dnia  6  września  2001  r.  o  dostępie  do  informacji publicznej (Dz. U. Nr 112, poz. 1198, z późn. zm.) wnoszę o udostępnienie następujących informacji:

1. Czy aplikacja Źródło funkcjonuje poprawnie we wszystkich gminach a jeśli nie, to w ilu gminach nie funkcjonuje wcale lub funkcjonuje częściowo? Samorządowcy za pośrednictwem mediów (m.in. http://samorzad.pap.pl) nieustannie alarmują o błędach w działaniu systemu. Proszę o podanie stanu faktycznego na dzień odpowiedzi na niniejsze zapytanie.

2. Skąd Państwo wiedzą, że wszystkie zastrzeżenia użytkowników systemu zostały uwzględnione a przyczyny raportowanych usterek usunięte?

3. Jak przebiega weryfikacja poprawności działania aplikacji Źródło? Czy ogranicza się ona jedynie do sytuacji, w której zgłoszenia błędów dokonuje użytkownik aplikacji?
Czy są Państwo pewni, że nie dochodziło lub nie dojdzie do sytuacji, w której użytkownicy aplikacji z różnych przyczyn nie zgłaszają błędu a pomimo tego system funkcjonuje niewłaściwie?

4. W oświadczeniu z dn. 9 kwietnia 2015r. napisali Państwo, że "producenci, którzy dostarczają do gmin aplikacje lokalne, otrzymali komplet informacji technicznych. Dzięki temu mogą swobodnie dostosować swoje oprogramowanie do stawianych im wymogów."
Czy wszyscy producenci otrzymali takie informacje? Kiedy i w jaki sposób przekazano informacje techniczne producentom systemów gminnych?

5. Jaki okres czasu przewidziano na dostosowanie systemów gminnych? Czy wszystkie gminy zostały poinformowane o konieczności dostosowania swoich systemów na tyle wcześnie, aby mogły zaplanować takie wydatki w budżecie gminnym, np. jeśli zmiany wykraczają poza warunki umowy?


Odpowiedź proszę przesłać w postaci skanów w formacie jpg lub pdf na powyższy adres poczty elektronicznej.


Jednocześnie pragnę przypomnieć o ustawowym obowiązku udzielenia odpowiedzi w ciągu 14 dni od daty zapytania o odstęp do informacji publicznej. W przypadku jej nieotrzymania w terminie informuję, że wniesiona zostanie skarga na bezczynność do właściwego sądu administracyjnego.


piątek, 10 kwietnia 2015

Rocznicowo. Okiem gospodarza.

Obchodzimy dziś piątą rocznicę Katastrofy Smoleńskiej. Prezydent Komorowski był łaskaw z samego rana uronić okolicznościową łzę oraz wyrazić swą opinię m.in. na temat umiędzynarodowienia śledztwa ws. tego tragicznego wypadku. Należy być wdzięcznym za te troskę, którą otacza nas głowa państwa. Wie lepiej, co dla nas samych jest dobre, dzięki czemu nie musimy się o nic martwić i nad niczym zastanawiać. Ponieważ w kwestii katastrofy dajemy sobie ze wszystkim radę, pomysł powołania takiego ciała jest mówiąc wprost - niedorzeczny. Jedyna międzynarodowa instytucja, która kiedykolwiek powinna zajmować się śledztwem w sprawie katastrofy smoleńskiej to zapewne Międzynarodowy Komitet Lotniczy pod przywództwem gen. Anodiny. Ten i żaden inny. Dalsze podnoszenie kwestii międzynarodowej komisji jest niedorzeczne, a kto wie - być może są to nawet sławetne "odmęty szaleństwa". Poza tym wszystkim, możemy dziś z całą pewnością stwierdzić, że państwo zdało egzamin wtedy i zdaje go również dziś. Owszem, po pięciu latach nadal nie mamy wraku ani czarnych skrzynek ale są w zasadzie niepotrzebne, ponieważ wszystko już wyjaśniono. Wprawdzie nadal (zupełnym przypadkiem w kampanii wyborczej) z prokuratury wyciekają kolejne, autorskie wersje stenogramów, ale należy traktować to jako  próbę poprawiania i tak bardzo dobrego rezultatu badań. Bo tak naprawdę wszystko było wiadomo już w pierwszym sms-ie rozsyłanym do członków PO. Winni byli piloci. Do ustalenia pozostaje jedynie, kto ich do tego skłonił. Ale spokojnie, dojdziemy i do tego. Dzięki znajomymi interpretatorom i kolejnym analizom kopii nagrań dojdziemy do tego, kto kazał władować samolot w smoleńskie błoto z taką nienawiścią, że aż roztrzaskał się na 60 tysięcy kawałków. Warunek jest jeden. Muszą to być biegli "nasi", krajowi i sprawdzeni. Fachowcy, którym nie przyjdzie do głowy grzebanie, gdzie nie trzeba. Poza tym, jak słusznie zauważył niezawodny Tomasz Nałęcz, zagraniczni i tak nie zrozumieliby stenogramów, bo te są po polsku. A skoro nie zrozumieliby treści stenogramów, to i z odczytaniem zwykłego SMS-a mogliby mieć spore problemy. Nie chcemy kłopotów. I tak mamy ich wiele. Wciąż mamy tu takich, którzy stawiają absurdalne zarzuty, jątrzą, knują i podważają autorytet państwa i jego niezależnych instytucji. Ale spokojnie. Poradzimy sobie i z nimi. W końcu godnie uczcimy ćwierćwiecze wolności. Zapanuje nam zgoda i bezpieczeństwo.

A kto rękę na tę zgodę podniesie, niech będzie pewien, że mu tę rękę zgodna władza odrąbie. Ciupagą.
Albo "gdzieś poleci".

wtorek, 31 marca 2015

Państwo bohatersko stawia czoła problemom, które samo stworzyło.

W 25 lat po teoretycznym odzyskaniu wolności sparafrazowanie kapitalnej myśli Kisiela o socjalizmie jest moim zdaniem ze wszech miar właściwe.

Dzisiejsza kontrola NIK w Krajowym Biurze Wyborczym jest niczym innym, jak teatrzykiem przeznaczonym dla naiwnych połykaczy telewizyjnej papki.
W Wiadomościach, Faktach i innych Wydarzeniach pokaże się dziś państwo, w którym sprawnie działają instytucje kontrolne punktujące nieprawidłowości podczas najważniejszego święta demokracji. Państwo, które wcale nie istnieje teoretycznie i potrafi zadbać o interes społeczny. Dzięki odpowiednio dobranemu zestawowi informacji nikt nie będzie kojarzył tej kontroli z "odmętami szaleństwa", jakimi wg B. Komorowskiego miało być kwestionowanie legalności wyborów.

Jak kraj długi i szeroki, Trzecia Rzeczpospolita triumfalnie obwieści - "Mamy wszystko pod kontrolą!". Na szczęście nic poważnego się nie stało, bo przecież NIK podczas badania nie doszukała się przypadków nieautoryzowanego dostępu do systemu. Ponieważ przetarg prowadzony był nierzetelnie, oberwie się jakimś płotkom, pod warunkiem, że prokuratura doszuka się złamania prawa. W zaleceniach pokontrolnych znajdziemy mnóstwo zasadnych wniosków, z których nikt nie skorzysta.

Telewizja pokaże zaniedbania (widoczne gołym okiem a wobec tego niemożliwe do przemilczenia), które zostały w porę wyłapane przez instytucje kontrolne.

W porę - czyli przed kolejnymi wyborami. Podczas kolejnych wyborów sitwa zmieni metodę oszustwa i za rok NIK znów będzie mogła pokazać, że jest potrzebna, działa sprawnie i w porę pomaga zabezpieczyć kolejne wybory.
Pobieżne chociaż zapoznanie się z sygnałami o problemach z systemem "Źródło" każe podejrzewać, że taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny.

https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-kontroli-krajowego-biura-wyborczego.html
Wypowiedź Prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego - materiał emisyjny MP3 (4,77 MB)

poniedziałek, 30 marca 2015

Komorowski - "Strażnik Konstytucji" czyli kto nie dopilnował SKOK-ów?

Będzie krótko - w sześciu zdaniach. Maksymalnie uproszczony przekaz dla opornych.


1. Lech Kaczyński chciał sprawdzić czy ustawa PO o nadzorze KNF nad SKOK-ami jest zgodna z Konstytucją.

2. Kaczyński oraz Duda opierali się na analizach prawnych, w tym na zastrzeżeniach samej SKOK.

3. Komorowski po objęciu urzędu prezydenta wycofał część tych zastrzeżeń.
4. Nie wiadomo, z kim to konsultował, nie ma ŻADNYCH dowodów pisemnych na to, kto Komorowskiemu w tej sprawie podpowiadał.

5. Po przyjęciu ustawy rządowy KNF nie był w stanie nadzorować SKOK-ów.
6. KNF nie dopilnował SKOK-u Wołomin, który objęli ludzie dawnej WSI wyprowadzając z niego miliardy złotych.

 


sobota, 28 marca 2015

Rusofoby z NPW ścigają Rosjan.

   Rosyjski Komitet Śledczy odrzucił wczoraj ustalenia Naczelnej Prokuratury Wojskowej dotyczące winy rosyjskich kontrolerów ruchu lotniczego, którzy pełnili dyżur 10 kwietnia 2010 r. Rzecznik komitetu śledczego Władimir Markin stwierdził, że trwa śledztwo karne w sprawie tej katastrofy a uzyskane wyniki wskazują, że nie było naruszeń w działaniach grupy kontroli lotów. To swoją drogą ciekawe, że przed zakończeniem śledztwa wiadome jest, że do naruszeń nie doszło. Ale nie o tym miałem pisać - tu akurat sprawa jest dość prosta a polityczne śledztwo w Rosji ma tyle wspólnego z prawdą, co gazeta Prawda.



   Dlaczego Kreml zajmuje tak zdecydowane stanowisko? Rosjanie mogliby przecież zrobić z Plusnina i Ryżenki kozły ofiarne i przynajmniej oficjalnie zadeklarować wolę współpracy ze stroną polską. 
   Tyle tylko... że to się wcale nie opłaca. Co zatem opłaca się Rosjanom? Postaram się odpowiedzieć w kilku zdaniach ale najpierw dowcip: 

      - Towarzyszu, skrytykujecie towarzysza Stalina.
      - Ale jak to?
      - Spokojnie, Towarzysz Stalin o wszystkim wie.

    W repertuarze środków stosowanych przez służby specjalne znajduje się tzw. legendowanie. Polega ono na tym, że niezwykle użyteczni współpracownicy wywiadu są kreowani na zdeklarowanych wrogów. Dzięki temu zyskują poparcie wśród grup, które określoną narrację akceptują. Całkiem podobny mechanizm można również zaobserwować w sferze czysto politycznej, pozaagenturalnej.
   Ponieważ obecnie nastroje społeczne w Polsce są w przeważającej części antyrosyjskie, należy grać na takiej właśnie strunie aby poszerzyć poparcie o część przeciwników rosyjskiej polityki. Być może tym łatwiej to przychodzi, że "towarzysz Putin o wszystkim wie" a przynajmniej nie bierze do serca.
   Pamiętamy wszak Komorowskiego, który na forum ONZ piętnował Rosję za odwrót (!) od demokracji, ambicje mocarstwowe i powrót do myślenia w kategoriach geopolitycznych stref wpływów.
   Mieliśmy już do czynienia z dzielnym Ministrem Spraw Zagranicznych Schetyną, który bohatersko stawiał opór w sprawie wyzwolenia KL Auschwitz, narażając się na gromy ciskane przez rosyjski MSZ przy wsparciu tamtejszych mediów.
   Teraz przyszła pora na ciała teoretycznie apolityczne. Prokuratura wojskowa przedstawiając kuriozalne wnioski na wczorajszej konferencji, realizuje podobny scenariusz gry na antyrosyjskich nastrojach. Działanie takie jest przeznaczone ściśle na użytek wewnętrzny. Jeśli nawet prokuratura nie podlega wprost rosyjskim wpływom, to mechanizm legendowania jest łatwy do odczytania. Oto dzielna prokuratura z mozołem dochodzi do prawdy i nie waha się podnieść karzącej ręki sprawiedliwości na rosyjskich żołnierzy. Bezpiecznie - bądź co bądź to tylko płotki - o płk. Krasnokutskim nie było ani słowa, podobnie o generale Benediktowie. Taka to, nomen omen, "Logika".
   
   Pamiętajmy, że tego rodzaju kreowanie postaw nie zawsze jest być inspirowane z zewnątrz. Może być kreowane w kraju. Jeśli tylko władza uznaje, że przyniesie ono wymierne korzyści polityczne, to je stosuje. 
    Jest to tym łatwiejsze, że występuje się w chórze a nie solo. Rosjan krytykują wszyscy, zatem krytyczny głos będzie jednym z wielu. Ma tu zastosowanie prosty mechanizm "silnego w grupie". Jest czas krytyki Rosji, to się ją krytykuje - swoisty teatrzyk, gdzie każdy ma świadomość roli, którą odgrywa.

  Zdecydowany sprzeciw Rosjan przeciwko ustaleniom NPW idealnie wpisuje się w scenariusz inspiracji zewnętrznej. "Rosjanie bronią kontrolerów" to prawdopodobnie kolejny odcinek serialu o dzielnych organach polskiego państwa i jego funkcjonariuszach - bohaterach walki o sprawiedliwość. 

   Niewykluczone, że do 10.V będziemy świadkami niejednego reglamentowanego sprzeciwu. Kto wie, może prezydent zdecydowanie wypowie się w sprawie zwrotu wraku? Być może z jego ust padnie kolejna krytyka neoimperialnej polityki Rosji wobec Ukrainy? Obchody 8.V byłyby z punktu widzenia takiego scenariusza idealną datą i niewykluczone, że będziemy wówczas świadkami kolejnej "pokazówki".

   Przedstawienie trwa i jedno w całej sprawie jest pewne - mając w Polsce takich rusofobów, Rosja może być całkowicie spokojna o swoje interesy.